Strona startowa     Kontakt     Poczta... Basic information about the town in english
Urząd Miejski w Suchej Beskidzkiej
 
Imieniny     Kalendarz     Pogoda     BIP
 INFORMATOR MIEJSKI
Aktualności, informacje
Archiwum aktualności
Archiwum informacji
Pogoda
Wyszukaj na stronie
Tablica ogłoszeń
 NASZE MIASTO
O Suchej Beskidzkiej
Herb miasta
Historia miasta
Zabytki miasta
Położenie miasta
Mapa miasta
Mapa centrum
Galeria fotografii
 WŁADZE MIASTA
Burmistrz Miasta
Rada Miasta
Komisje Rady Miasta
 URZĄD MIEJSKI
Informacje ogólne
Burmistrz miasta
Struktura urzędu
Przetargi
Jak załatwić sprawę w UM
Elektroniczna
    Skrzynka Podawcza
Planowanie strategiczne
Oferta Inwestycyjna
 JEDNOSTKI GMINNE
Jednostki organizacyjne
Instytucje kultury
Miesięcznik Ziemia Suska
Kronika Straży Miejskiej
 PRAWO LOKALNE
Statut Gminy
Uchwały Rady Miasta
Zarządzenia Burmistrza
    Budżet Gminy 2010
Budżet Gminy 2009
Wzory formularzy
Podatki i opłaty lokalne
Profilaktyka uzależnień
Segregacja odpadów
Regulamin utrzymania     czystosci i porządku
 STOWARZYSZENIA
SGB
SCPiR
SGiPM
 ADRESY, TELEFONY
Baza przedsiębiorstw
Instytucje, urzędy
Noclegi
Restauracje
Apteki
Banki
Służba zdrowia
ksiazka telefoniczna firm
 KOMUNIKACJA
Komunikacja
 BEZPIECZEŃSTWO
Straż Pożarna
OSP - Miasto
 KULTURA I SPORT
Miejski Ośrodek Kultury
Galeria Sztuki ZAMEK
Biblioteka publiczna
Muzeum Miejskie
Izba regionalna
Kompleks sportowy
    - Orlik 2012
Kryta pływalnia
MKKS Babia Góra
  Sekcja piłkarska
  Sekcja narciarska
BK Karate-Seido
 EDUKACJA
Szkoły podstawowe
Gimnazja
Szkoły średnie
Szkoły wyższe
Świetlica Profilaktyczna
Biblioteka Pedagogiczna
 TURYSTYKA
Szlaki turystyczne
Zabytki
 ADRESY WWW
Samorząd
Administracja
Media
Nauka
Kultura
Przedsiębiorczość
 KONTAKT
Informacje podstawowe
Napisz do nas

 



Z KRONIKI STRAŻY MIEJSKIEJ  


Z KRONIKI STRAŻY MIEJSKIEJ
W SUCHEJ BESKIDZKIEJ

Urząd Miejski w Suchej Beskidzkiej
ul.Mickiewicza 19
TEL: (033) 874 31 73
507 055 413
e-mail: straz@sucha-beskidzka.pl

10.02.2010
Spotkanie po latach

W pierwszą sobotę stycznia ok. 23.oo na ulicy Semika mundurowi dostrzegli dwóch mężczyzn powracających z zakrapianego spotkania towarzyskiego. Nadmiar energii spowodował, że jeden z mężczyzn zaczął wyżywać się na koszach ulicznych. Strażnicy jak zawsze w takich sytuacjach "zaprosili" mężczyzn do samochodu służbowego. Po przewiezieniu do swojej siedziby hojnie nagrodzili energicznego młodzieńca, mieszkańca naszego miasta. Wypisali Mu kilkusetzłotową receptę mając jednocześnie nadzieję, że to Go wyleczy na jakiś czas. Następnie zapakowali "petentów" do samochodu i udali się w kierunku miejsca ich zamieszkania. Po drodze na ulicy Mickiewicza dostrzegli jednak kilka koszy porozrzucanych na chodniku. Jadąc dalej ujrzeli dwóch innych mężczyzn, którzy poruszali się w kierunku Dworca PKP. Jeden z Nich na pierwszy rzut oka "tropił węża" poruszając się zygzakiem. Na oczach strażników i siedzących na tylnym siedzeniu "petentów" wykrzesał z siebie resztki energii, przewracając stojące wzdłuż pasażu kosze. Mundurowi zatrzymali pojazd i mężczyzna trafił na tylne siedzenie samochodu. Jak się okazało był również mieszkańcem Suchej Beskidzkiej. Mętny wzrok nieco Mu się wyostrzył bo wśród petentów "zalegających" tylne siedzenie dostrzegł znajomych. Mimo bardzo młodego wieku nie widział Ich cyt.: "kopę lat". Do spotkania po latach przyczyniło się wspólne "hobby" - przewracanie koszy ulicznych. Po wylegitymowaniu mężczyzna został zwolniony do domu z poleceniem wstawienia się do siedziby straży, gdy będzie mniej "wstawiony". W poniedziałek zgłosił się w straży i w wyjaśnieniach złożonych mundurowym przyznał się do występku, nazywając swoje zachowanie głupotą. Jego kieszonkowe pomniejszone zostało o kilkaset złotych ..za głupotę.



10.02.2010
Szczekająca dziura

Przy ulicy Makowskiej w Suchej Beskidzkiej na popołudniowej zmianie, strażnicy zostali wezwani do "szczekającej dziury". Na miejscu okazało się, że na dnie wybetonowanego dołu głębokości kilku metrów odpoczywał piesek. Pokonał ogrodzenie przewidziane dla ludzi. Zmęczony wzywaniem pomocy skulił się w rogu betonowej pułapki. Było już ciemno. Strażnicy zeszli na dół i wydobyli nieszczęśnika z opresji. Zwierze było mocno wystraszone, nie rozumiejąc zamiarów mundurowych. Pies nie miał breloczka z numerem, nikt Go nie szukał dlatego swoją podróż zakończył w schronisku w Nowym Targu licząc, że odmieni się jego los.


10.02.2010
Torebka na spacerze

W sobotnie przedpołudnie po interwencji na trasie rowerowej przy ul. Mickiewicza w Suchej Beskidzkiej strażnicy już mieli odjeżdżać z miejsca zdarzenia gdy jeden z Nich dostrzegł obok schodków do pobliskiego sklepu pozostawioną na chodniku torebkę. Wokół nie było nikogo. Mundurowi zainteresowali się znaleziskiem zabierając zgubę do samochodu. Po zajrzeniu do środka znaleźli dowód osobisty, inne dokumenty oraz kilkaset złotych. Gdy próbowali ustalić w jaki sposób się tam znalazła w odległości kilku metrów dostrzegli kobietę idącą w ich kierunku - pasowała do zdjęcia w dowodzie osobistym znalezionym w torebce. Zagadnęli Panią na okoliczność znaleziska. Jak twierdziła była w sklepie kilkaset metrów dalej na zakupach. Pewna jest, że weszła do sklepu z torebką. Stojąc w kolejce, podczas rozmowy ze znajomą odłożyła ją na bok i po chwili zorientowała się, że torebka wyparowała. Czy złodziej widząc nadjeżdżających strażników porzucił "gorący towar" i nie zdążył opróżnić zawartości? Pewne jest, że torebka sama nie da rady pokonać kilkaset metrów. Jednak fakt odzyskania torebki z nietkniętą zawartością wywołał radość na twarzy właścicielki i tym samym można było dokończyć zakupy w mieście..


10.12.2009
Buso-śmieciarka

Mieszkaniec powiatu oświęcimskiego kupił kilka lat temu dom w Suchej Beskidzkiej. Remont prowadzi we własnym zakresie przystosowując pomieszczenia do zamieszkania. Niestety "nie wiedząc", że odpady z remontów należy wywozić na składowisko odpadów w Suchej Beskidzkiej złożył je obok pojemnika igloo. Pech chciał, że mundurowi poszukiwacze "dzikich" odpadów skontrolowali zawartość worka. Natknęli się na szereg dokumentów zawierających dane osobowe, których zwykle nie wyrzuca się gdzie popadnie. Strażnicy szybko namierzyli sprawcę zapraszając Go do swojej siedziby. Mężczyzna skorzystał z prawa odmowy przyjęcia mandatu i tym samym sprawa trafiła do Sądu, który wymierzył Mu sprawiedliwość.

Od tego zdarzenia minęło kilkanaście miesięcy. W listopadowe sobotnie przedpołudnie strażnicy natknęli się na "dzikie worki" na ul. Role złożone przy pojemniku na odpady segregowane. Worki "zjawiły się" w tym miejscu kilka godzin wcześniej ponieważ strażnicy w poprzedni dzień kontrolowali to miejsce i było czysto. Złożono je tuż pod naklejoną na pojemnikach informacją o sankcjach związanych ze składowaniem odpadów wokół pojemnika.

Sprawdzenie zawartości worka wywołało u strażników wytrzeszcz oczu. Z niedowierzaniem patrzyli na znalezisko - wśród odpadów odnaleźli potwierdzoną kopię odwołania od wyroku Sądu w sprawie sprzed kilkunastu miesięcy, w którym mężczyzna uzasadnia swoje racje. Strażnicy ponownie zaprosili mężczyznę do swojej siedziby. Mężczyzna i tym razem twierdził, że nie wie jak to się stało, bo przecież wszystkie odpady z remontów zabiera do miejscowości w której ma zameldowanie. Amnezją wykazał się również w przypadku ostatniego zdarzenia zakończonego w Sądzie. Mundurowi nie uwierzyli w zjawiska paranormalne - samoistne przemieszczanie się worków i ponownie powierzyli los mężczyzny Temidzie. Mając na uwadze, że mężczyzna nie dysponuje samochodem strażnicy "przypuszczają", że wywozi śmieci busem, czyli kierowca busa zabiera mężczyznę z Jego "inwentarzem" a następnie "upycha" pozostałych pasażerów między workami i tak jadą przez 38 km….?


10.12.2009
Kurs ekonomii w parku

Strażnicy często w ramach swoich obowiązków "zapuszczają się" do parku zamkowego. W sobotnie popołudnie na koniec zmiany postanowili jeszcze raz "obczaić" ten teren. W okolicach stawu dostrzegli na jednej z ławek, trzech mężczyzn, którzy coś spożywali. Początkowo przypuszczali, że na świeżym powietrzu mężczyźni delektują się źródlaną wodą Jana, jednak pod ławką dostrzegli ukrytą butelkę kształtem w niczym nie przypominającą mineralnej.

Rozmowa szła Im w najlepsze aż mundurowi podeszli do ławeczki. Rozpoznali mężczyzn, mieli z Nimi do czynienia w przeszłości. Znani byli z tego, że nie gustują w mineralnej. Na miejscu okazało się, że tylko dwóch z Nich umilało sobie dialog "wodą rozmowną" o nazwie Beczka Mocna. Trzeci mimo wcześniejszych ciągotek do trunków, o dziwo nie pomagał towarzyszom wypoczynku. Widać, że nie spodziewali się mundurowych o tej porze bo na twarzy malował się wyraz zdziwienia. Mając na uwadze, że moc Mocnej Beczki odczuwa się z lekkim przesunięciem czasu o ok. 30 minut, strażnicy spieszyli się z wypisaniem kredytów - po sto złotych. Podliczając rachunek ekonomiczny spożycia pod chmurką wyszło na minus.

Koszty "wody rozmownej" wynosiły ok. 6 złotych, więc objętość jak i cena zachęcała do wypicia. Również biorąc pod uwagę stosunek ceny do objętości to wprowadzenie się stan nieważkości przy pomocy owego trunku wyszłoby Im ekonomicznie, jednak mundurowi sprawili bilans ujemny…


10.11.2009
Miłośnicy wrażeń
Nocne zmiany z soboty na niedziele obfitują w różnego rodzaju zdarzenia i nie pozwalają się nudzić mundurowym. Ulubionym zajęciem młodych mężczyzn odwiedzających miasto jest kopanie i przewracanie koszy ulicznych. Spożywając w okolicznych lokalach procentowe trunki, wyładowują energię na stojących koszach. Faktem jest, że zwykle tam gdzie mieszkają nie ma takich urządzeń, stąd może "zainteresowanie" tym tematem w naszym mieście. Kilku mężczyzn spacerując wzdłuż ul.Mickiewicza zabawiało się "boksując się " z koszami. Nie wiedzieli, że oczy strażników "zawieszone były" na ich postaciach. Położyli kilka koszy, widząc to strażnicy podjęli "rękawicę" i rozpoczęli pościg. Trzeba było się nabiegać pokonując kilkaset metrów zanim ujęto nastolatków. Okazało się, że mężczyźni są z okolic Makowa Podhalańskiego. Z czterech mężczyzn dwóch miłośników wrażeń, sprawców demolki otrzymało w nagrodę kwity na kwotę, która zrobiła na Nich wrażenie...


10.11.2009
Zapomniany na zakupach

W sobotni wieczór ok.22.oo po zamknięciu sklepu pracownicy Savii zorientowali się , że przy sklepie został "zaparkowany" sympatyczny piesek. Oczekiwanie na swojego pana wypełniał szczekaniem. Pracownicy powiadomili nocną zmianę Straży Miejskiej o znalezisku. Mundurowi po przybyciu na miejsce dowiedzieli się, że właściciel zwierzęcia kupił wysokoprocentowy trunek i się oddalił. Na szczęście dla zwierzęcia na obroży miał przyczepiony znak rozpoznawczy - breloczek z numerem. Strażnicy wzięli na kolana wesołe zwierzę i udali się do swojej siedziby ustalić właściciela. Podczas gdy przeglądali listę z adresami zwierząt, piesek poczuł się jak w domu biegał po biurze, zwiedzając siedzibę strażników. Ponowna podróż samochodem zakończyła się pod domem właściciela. Na pytanie strażnika gdzie ma psa właściciel odpowiedział stanowczo cyt." w pokoju", jednak gdy za pleców wyłonił się drugi strażnik z milusińskim na rękach, źrenice Mu się nieco rozszerzyły ...

 


06.10.2009
Nie zamawiał budzenia

Przy jednej z ulic naszego miasta na ławce znany z nazwiska mężczyzna po całodniowych trudach związanych z poszukiwaniem pracy zasnął snem kamiennym. Swój zawód - "miłośnika nalewek" uprawia od wielu lat, toteż po całodziennym wysiłku zmróżył nieco oko. Na ławce oraz obok ławki lezały opróżnine do kropli plastikowe butelki po tanim alkoholu. Papieros w ręce wypalony do połowy świadczył, że dopiero co zakończył "łechtanie kubków smakowych". Jak się okazało, ławka była dla Niego od kilku dni domem. Spał na niej i wietrzył ubranie a opuszczał ją jedynie idąc po prowiant. Mimo, że do prawdziwego domu miał niewiele ponad kilometr, droga prowadziła pod górę, toteż nie był w stanie pokonać takiej trudności. Nie zamawiał budzenia ale mundurowi postawili Go do pionu i wskazali azymut do domu.Zmęczonym krokiem ruszył wolno, oglądając się za siebie ...


06.10.2009
Bezdomny milusińki

Zaniepokojona losem bezdomnego zwierzęcia mieszkanka Suchej Beskidzkiej powiadomiła mundurowych o tym, że sympatyczny milusiński chodzi po śmietnikach w poszukiwaniu strawy. Na pierwszy rzut oka było widać, że pochodził z dobrego domu. Czy się zagubił czy brak agresji spowodował, że poprzedni właściciel się go pozbył nie ustalono. Strażnicy zaopiekowali się nim i zabrali zwierze do ZK (czytaj: Zakład Komunalny). Tylko piesek był niezadowolony, "na odchodne" pokazał strażnikom język.. Nikt go nie szukał, tym samym trafił do Schroniska w Nowym Targu. Wśród nowych "kumpli" z całego Podhala na pewno poczuje się lepiej. Będzie miał wikt i opierunek . Ponieważ jest sympatycznym pieskiem szybko trafi do rodziny zastępczej.


20.08.2009
Pub na miarę potrzeb

Spożywanie napojów "wyskokowych" w miejscach publicznych jest zabronione, o czym przekonali się na własnej skórze miłośnicy "rekreacyjnego" picia trunków. "Jedni chodzą na grzyby, inni łowią ryby a my lubimy się napić, takie hobby..." twierdzi jeden z mieszkańców z długoletnim stażem w tym zakresie. Wypierani z miejsc publicznych przez służby mundurowe, znajdują coraz to nowsze miejsca przystosowując je niejednokrotnie do swoich potrzeb.

Pomysłowością wykazała się nazywana przez strażników "grupa beskidzka", reprezentująca w większości osiedla mieszkaniowe zasilana czasami przez przybyszów z innych gmin. Niedaleko centrum miasta, w okolicach torów kolejowych, wybudowali nowy lokal - PUB na miarę potrzeb. "Inwestycja" wymagała wiele wysiłku i środków by skutecznie chronić przed słońcem i deszczem hobbystów. Ponieważ budowlę wykonano bez "projektu i zezwolenia", wkrótce zapewne nastąpi "nakaz" rozbiórki.


20.08.2009
Do trzech razy sztuka

Egzekwowanie przepisów wynikających z Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Sucha Beskidzka to jedno z podstawowych zadań straży miejskiej. Mundurowi "zaglądają" w miejsca gdzie podrzucane są odpady. Mimo, że niektórzy mieszkańcy w przeszłości byli w konflikcie ze strażnikami w temacie śmieci to surowe kary nic Ich nie nauczyły.

Mieszkaniec jednej z ulic naszego miasta kiedyś w Sądzie otrzymał 300zł kary za coś, co jak twierdził nie zrobił, bo śmieci wprawdzie były z Jego domu ale chyba same "wyszły" bo On ich nie wynosił. Pisał pisma i interpelacje, że mieszka z rodziną ale na co dzień nie produkuje żadnych odpadów ale żeby "mieć spokój" ze strażnikami kupił kilka worków i nadal ma je w domu na półce. Jednak nie trzeba było długo czekać by życie zweryfikowało Jego poglądy. Pewnego popołudnia wyniósł znaczną ilość swoich śmieci pod pojemnik igloo "poprawiając" wizerunek miasta. Nie sądził, że mundurowi będą się tym interesować. Poproszony na miejsce "składowiska" przyznał, że odpady tym razem stanowią Jego własność i bez słowa zaprzeczenia "pozwolił się" ukarać.


20.08.2009
Mikołaj w parku

Podczas "odwiedzin" zespołu zamkowo-parkowego strażnicy natknęli się na dwóch młodych mężczyzn i kobietę, którzy wypoczywali na ławeczce słuchając śpiewu ptaków. Na pierwszy rzut oka nie było w tym nic nietypowego gdyby nie fakt, że miedzy nimi stała szklana butelka. Strażnicy postanowili skontrolować ich formę wypoczynku. Jak się okazało na ławeczce stała butelka wódki w części opróżniona. Mężczyźni stwierdzili, że butelkę przyniósł jakiś nieznany im mężczyzna, który poprosił żeby jej przypilnowali a następnie oddalił się . Czas pilnowania Im się dłużył więc postanowili naruszyć jej zawartość i skosztować po kielichu.

Strażnicy słuchając Ich opowieści z niedowierzaniem rozglądali się po parku za Mikołajem wiedząc, że z prezentami przychodzi tylko w grudniu. Postanowili wylegitymować mężczyzn. Jeden z Nich w przeszłości musiał opuszczać lekcję matematyki. Twierdząc, że jest dorosły, podał rok urodzenia 1992. Mundurowi przeprowadzili "symulacje matematyczną" udowadniając , że pełnoletnim będzie dopiero za ładnych parę miesięcy. Drugi z mężczyzn zaniemówił, powodem było to, że był z tego samego roku ale czuł się równie dorosły co kolega. Strażnicy nie uwierzyli w wersje o Mikołaju, nie wzięli również pod uwagę niedociągnięć z matematyki i postanowili wyciągnąć konsekwencje przewidziane w tym zakresie...


08.06.2009
Nauka nie poszła w las

Nie tak dawno temu na ul.Role w Suchej Beskidzkiej zabrano pojemniki do segregacji. Powód - były napełniane niekoniecznie odpadami z których można jeszcze coś odzyskać. Bez wątpienia pomocnikami w nieprawidłowym segregowaniu byli mieszkańcy okolic Suchej Beskidzkiej, którzy przejeżdżając ulicą Role upatrzyli sobie dogodne miejsce do pozostawienia swoich odpadów. Zatrzymując się na przystanku autobusowym upychali "misz-masz" do pojemników a co się nie zmieściło pozostawiali pod pojemnikiem. Najczęściej proceder taki odbywał się nocą ale co zdolniejsi robili to również w dzień ale w iście sportowym stylu. Cała operacja "podrzutu" trwała najczęściej kilka sekund a potem w długą. Powrót pojemników nastąpił pod warunkiem prawidłowego segregowania.

Poczuciem odpowiedzialności i dotrzymania obietnicy wykazał się jeden z mieszkańców naszego miasta. Gdy zobaczył pojazd na przystanku i kierowcę, który taszczył worek pod pojemniki pobiegł w jego kierunku chcąc podzielić się z nim wiedzą na temat segregacji. Niestety na Jego widok, kierowca siadł pośpiesznie do swojego pojazdu i odjechał w siną dal. Nie pomogły nawet sygnały do zatrzymania się dawane przez mieszkańca naszego miasta. Kierowca wrócił do domu w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Wysegregował odpady pod pojemniki a jednocześnie zaoszczędził kilka złotych na wywozie ze swojej posesji.

Jego niezmącony spokój trwał kilka dni do czasu gdy listonosz przyniósł Mu zaproszenie do siedziby Straży Miejskiej. Był nieco zdziwiony zaproszeniem bo mieszka ok. 20 km od Suchej Beskidzkiej i wie, że uprawnienia strażników kończą się wraz z granicami miasta. Podczas składania wyjaśnień w Straży Miejskiej "dał się przekonać", że popełnił błąd i tym samym został "nagrodzony" 200 złotowym mandatem z sugestią by w przyszłości swoje odpady pozostawiał w swojej miejscowości.


08.04.2009
Mundurowi sprinterzy
Mimo, że za oknem pogoda zmienna, wiosna nie zadomowiła się w pełni, w parku zamkowym ruszył sezon "grzewczy". Kilku mężczyzn urządziło sobie cocktail party, serwując gatunkowy alkohol. Patrol mieszany Dzielnicowy i Strażnik Miejski zainteresowali się uczestnikami posiedzenia, jednak na widok mundurowych mężczyźni "poszli w długą". Mundurowi popatrzyli na siebie porozumiewawczo i traktując to jak wyzwanie wystartowali do pościgu za uciekinierami.

Uczestnicy spotkania pobiegli co sił w nogach na górę Jasień i .dali się złapać. Nie było to jednak dla Nich ujmą, ponieważ ścigali ich zawodnicy Babiej Góry. Jeden czynny piłkarz w policyjnym mundurze a drugi były już zawodnik tego klubu ale z zapasem kondycji na wiele lat. Potraktowali to jak trening wytrzymałościowy w pracy. Mundurowi nie biegali jednak na darmo, wypisali kilka mandatów a scena pościgu może skuteczniej odstraszy organizowania tego typu spotkań w miejskim parku.


08.04.2009
Kąpiel w deszczówce
W samo południe w okolicach pasażu przy ul. Mickiewicza strażnicy dostrzegli mężczyznę leżącego w kałuży wody, nad Nim pochylała się młoda kobieta. Mundurowi podeszli do Nich oferując swoją pomoc.

Jak się okazało kobieta próbująca postawić mężczyznę "do pionu" była Jego ślubną. Robiła zakupy w pobliskich sklepach.
Widać, że trwało to jakiś czas bo prawdopodobnie znudzony mąż doprowadził się w tym czasie do stanu nieważkości. Nie mogąc utrzymać równowagi zaserwował sobie kąpiel w deszczówce. Strażnik i małżonka mężczyzny wzięli Go "pod pachę" i na piechotę próbowali podprowadzić Go "na busa". Jednak giętki kręgosłup nie pozwolił mężczyźnie do niego wsiąść, a przewidując problem z wysiadaniem małżonka, kobieta zdecydowała o powrocie do domu taksówką. Doświadczony taksówkarz zdecydowanym i niezwykle sprawnym ruchem zapakował mężczyznę do swojego samochodu i tym samym razem pomknęli szczęśliwie do miejsca zamieszkania.

Zakupy w Suchej Beskidzkiej pozostaną w pamięci kobiety na wiele miesięcy, bo oprócz taszczenia wypchanych toreb trzeba było jeszcze taszczyć pół żywego, życiowego partnera.


08.04.2009
Zajęcia pozalekcyjne

Wiosenne zajęcia w terenie zorganizowała sobie grupa uczniów suskiej szkoły średniej. Za sale wykładową obrali sobie plac przy wodospadzie na rzece Stryszawka. Tematem zajęć był wpływ procentów na organizm uczniowski. Nie tracąc zbędnego czasu ostro zabrali się do "nauki". Za podręczniki posłużyły im flaszka wódki, puszkowe piwo i soczek. Nauczycielem zapewne był jedyny dorosły w grupie czterech mężczyzn, który zaopatrzył uczniów w "podręczniki" w pobliskim sklepie. Wykładowca jedynie przyglądał się zmaganiom kolegów nie korzystając z "książek".

Pech chciał, że teren ten "upatrzyli sobie" mundurowi, kontrolując go dość często i dostrzegli uczniów aktywnie uczestniczących w zajęciach. Na widok nieproszonych gości mężczyźni "wzięli nogi za pas", dwóch "poszło" kładką a dwóch w nurt rzeki. Na oczach strażników jeden z kąpiących się zaczął mieć kłopoty w wodzie, plecak popłynął mu z prądem rzeki. Strażnicy o mały włos musieliby sprawdzać swoje umiejętności pływackie w zimnej wodzie. Jednak pobudzony procentami młody mężczyzna wykaraskał się z kłopotów, wyszedł na brzeg po drugiej stronie rzeki i "dał nogę". Strażnicy ujęli zaraz jednego z mężczyzn, a ujęcie pozostałych zajęło im kilkanaście minut. Wsparci przez Dzielnicowych przewieźli młodzieńców do KPP skąd odebrali ich dorośli.

Okazało się, że w zajęciach pozalekcyjnych brali udział koledzy z jednej klasy: jeden 17-latek, dwóch poniżej 17 lat i jeden dorosły 18-latek, dostawca "podręczników". Oceny z zajęć pozalekcyjnych wystawi im Sąd dla Nieletnich.


10.03.2009
Kryzys dotknął ptaki
Był grudniowy dzień gdy jeden z mieszkańców miasta zadzwonił do Straży Miejskiej, że grupa ptaków z impetem uderzyła w budynek w którym mieszka. Po przybyciu na miejsce stwierdzono, że na chodniku oraz obok budynku leży pięć martwych ptaków. Strażnikom przyszło sprawdzić swoją wiedzę z zakresu ornitologii. Rozpoznali ptaki jako jemiołuszki, ptaki wędrowne, które ponoć w Polsce występują podczas przelotów od listopada do marca. Wezwany na miejsce weterynarz obejrzał ptaki ale nie mógł już nic dla nich zrobić. Co spowodowało targnięcie się na życie przez całą rodzinę nie udało się wyjaśnić. Na pewno nie był to kredyt we frankach na swoje gniazdko...


10.03.2009
Postój bez znaku zakazu
Wielu kierowców po zdaniu egzaminów na prawo jazdy "zapomina" co wykładowcy starali się im "wpoić" przez cały okres trwania kursu. "Doświadczony" kilku letni kierowca z biegiem upływu czasu jeździ na pamięć a w kontaktach z służbami mundurowymi twierdzi, że bardzo dobrze zna przepisy ruchu drogowego. Stawiając swój pojazd na skrzyżowaniu w obecności strażników szuka znaku zakazu postoju. Gdy go nie znajduje pyta się mundurowych "co się do Niego przyczepili" jak stoi prawidłowo. Gdy strażnicy proponują grzywnę w wysokości 300zł zgodnie z taryfikatorem, najczęściej wzywają Boga "nadaremno" a potem słabną nie wiedząc , że mundurowi zawsze mają przy sobie apteczkę pierwszej pomocy i są przeszkoleni w tym zakresie...



12.12.2008
Przejazdem przez Suchą
Po uroczystej mszy z okazji Odzyskania Niepodległości orszak uczestników miał udać się na ulicę Piłsudskiego. Na trasie przemarszu pojawiły się służby porządkowe - patrole mieszane: Strażnik i Policjant. W Rynku, obok stojących mundurowych przejechał pojazd osobowy w którym znajdowało się dwóch młodych mężczyzn. Przez otwarte okna samochodu słychać było głośne "utyskiwania" prawdopodobnie skierowane pod adresem służb porządkowych. Gdy tylko minęli stojących na chodniku mundurowych, pasażer samochodu wyrzucił przez okno garść odpadów, które rozsypały się po skrzyżowaniu. Widząc zapewne, że mundurowi są "na piechotę" pomyśleli, że to co zrobili ujdzie im na sucho. Jednak gdy zmierzając ul.Piłsudskiego przy skrzyżowaniu z ul.Szpitalną zobaczyli innego Strażnika i Policjanta tym razem z lizakiem w ręce nie było Im do śmiechu. Po zatrzymaniu pojazdu, okazało się, że obaj mężczyźni są mieszkańcami podmakowskiej miejscowości i przejeżdżali przez Suchą swoim wehikułem. Tak się czuli swobodnie wdychając suskie powietrze, że zapomnieli przy tym zapiąć pasów bezpieczeństwa. Pasażer, który kilkaset metrów wcześniej "ukwiecił" ulicę odpadami był tak niezadowolony z życia, że swoje wyjaśnienia wspomagał słowami uważanymi za wulgaryzmy. Tym samym w wyniku "kumulacji" pasażer odjechał z kwitem wartości 500 zł, a kierowca "zadowolił się" 100 złotowym kredytem. Pewnie następnym razem wybiorą inną drogę powrotu do domu.

12.12.2008
Załapał się na kredyt
Strażnicy przejeżdżając ul. Mickiewicza dostrzegli na przystanku autobusowym mężczyznę, który raczył się alkoholem. W obrębie przystanku znajdowało się sporo osób oczekujących na busa. Strażnicy nie mogli przejechać obojętnie i "tradycyjnie" udzielili Mu "kredytu". Mieszkaniec okolic Suchej Beskidzkiej po jego przyjęciu stwierdził, że jakiś czas Go nie będzie, bo celem jego wyjazdu jest Zakład Karny. Pokazał nawet skierowanie na 3 letni pobyt z wiktem i opierunkiem gratis. Jak twierdził pieniądze na bilet do nowego miejsca pobytu dała Mu mamusia ze swojej emerytury - całe 10zł. Stres związany z wyjazdem łagodził alkoholem. Mężczyzna znany był z tego, że miał lepkie ręce i w przeszłości "zapuszczał się" również na teren naszego miasta. Teraz zarówno mama jak i miasto Sucha Beskidzka nieco odpoczną.



12.12.2008
Świński problem
Mieszkaniec okolic Suchej Beskidzkiej jadąc ulicą Role transportował na przyczepie zwierzę, które na co dzień podawane jest na talerzu. Gdy dojechał do swojej miejscowości stwierdził ze zdziwieniem, że towar z przyczepy wyparował. Ponad sto kilogramów nie mogło zapaść się pod ziemię, dlatego rozpoczął poszukiwania na trasie przejazdu. Tymczasem pierwszy sygnał o rzekomo poruszającym się zwierzęciu z pewnym niedowierzaniem strażnicy otrzymali ok. 6.10 rano i szybko udali się we wskazane miejsce. Mimo, że osobnik miał być jasnego umaszczenia z kręconym ogonkiem w ciemnościach nie odnaleźli zguby pasującej do opisu. Ok. godz. 11.00 ponownie mieszkaniec miasta zaalarmował mundurowych. Tym razem na poboczu wśród traw dostrzeżono blond uciekiniera. Wyskakując z przyczepy przy prędkości 50 km/h zwierze na chwilę cieszyło się wolnością ale połamało nogi i inne części ciała. Wezwany weterynarz a następnie okoliczny rzeźnik skrócił cierpienie zwierzęciu. Przewiezione do rzeźni, "rozebrane" czekało na właściciela. Po południu do siedziby straży miejskiej zgłosił się właściciel zwierzęcia i z pewną nieśmiałością w głosie zapytał czy nie widzieliśmy Jego świnki.


14.11.2008
Błysnęli pomysłowością
Pracownicy firmy prowadzącej remont budynku na terenie naszego miasta wpadli na pomysł pozbycia się wszystkiego co niepotrzebne na budowie inaczej niż przewiduje to regulamin. Przyjechali półciężarówką wyładowaną odpadami na jedną z ulic gdzie stoją pojemniki igloo do segregacji i rozpoczęli "upychanie" tego do pojemników. Folia budowlana i inne odpady nie pokrywały się z oznaczeniami na pojemnikach, mimo to mężczyźni szybko i skrupulatnie wrzucali je do środka. Czuli "pismo nosem" bo rozglądali się z pewnym zaniepokojeniem ale tylko w jedną stronę nie przypuszczając, że są pod obserwacją mundurowych. Na twarzach wyłonił się obraz zdziwienia gdy po kilku minutach nieprzerwanej harówki od strony zaparkowanej ciężarówki "wyrośli" mundurowi. Jak się okazało dla jednego z mężczyzn (tak twierdził) był to pierwszy dzień pracy. Drugi nieco bardziej doświadczony pracował już kilka miesięcy. Obaj chcieli się "wykazać" inicjatywą i pozbyć balastu bez ponoszenia kosztów przez Firmę w której byli zatrudnieni. Mimo chęci koszty i tak Ich nie ominęły…


14.11.2008
Grzybobranie

Mimo, że sezon na grzybobranie już minął strażnicy nie mogli się nadziwić rodzinie "podgrzybków" wyrosłych w lesie przy drodze do siedliska Kubasiaki. Jak z daleka wyglądały dorodnie i kolorowo, jednak z bliska nie budziły entuzjazmu. W pobliżu potoczek, środek lasu a wśród tego krajobrazu poremontowy "misz-masz". Na początku wszystko wskazywało, że za tą sprawą stoją leśne duszki, gdyż niezwykle trudno znaleźć jakiś dowód na pochodzenie znaleziska. Jednak po solidnym przyjrzeniu się "rodzinie", wśród podgrzybków trafił się prawdziwek – faktura z adresem odbiorcy. Tym samym okazało się, że pojemniki plastikowe, folie nie "wyrosły" w lesie tylko zostały do niego przywiezione. Namierzenie właściciela było już tylko formalnością…

14.11.2008
Wyskoczył do miasta

We wtorkowy poranek ok.5.30 na środku ul.Mickiewicza naprzeciw starego przedszkola strażnicy dostrzegli zwierzę "kurczowo" trzymającego się środka jezdni. Początkowo myśleli, że boi się pojazdów przejeżdżających po obu jego stronach. Jednak wszystko wkrótce było jasne. Zwierze przyszło do miasta z lasu. Przepisy ruchu drogowego były mu obce, więc przechodził przez ulicę w miejscu niedozwolonym. Spotkanie z pojazdem przepłacił zdrowiem. Kierowca, który go zapewne potrącił nie spodziewał się na swojej drodze pieszego z rudą kitą. Tym samym zwierzak nie mógł już wrócić do lasu bo nie dał rady chodzić. Wezwany przez strażników weterynarz podjął decyzję w jego sprawie…

14.11.2008
Dzień otwartych drzwi

Na jednym z parkingów na os. Na Stawach w Suchej Beskidzkiej strażnicy zainteresowali się zaparkowanym tam pojazdem. Nikogo przy nim nie było a mimo tego pojazd zachęcał do "wskoczenia i …w drogę". Kluczyki znajdowały się w drzwiach samochodu a bagażnik był otwarty. Przechodnie nie zwracali na to uwagi. Przez kilkanaście minut nikt nie zainteresował się otwartym pojazdem. Kuszenie złodzieja czy po prostu roztargnienie właściciela zastanawiali się mundurowi, którzy szybko ustalili właściciela i zapukali do Jego drzwi. Właściciela nie było w domu, wyszedł a z relacji domowników wynikało, że miał nim jechać załatwiać jakieś sprawy ale widać zmienił plany i poszedł w miasto pozostawiając otwarty pojazd...

23.10.2008
Na ławce rezerwowych

W sobotnią noc strażnicy zainteresowali się grupą mężczyzn przebywających na terenie ogrodzonego boiska szkolnego Gimnazjum usiłując ustalić cel ich wizytacji. Kilku mieszkańcom naszego miasta, towarzyszył mieszkaniec województwa śląskiego znany strażnikom z wcześniejszych "występów".
Dwa tygodnie wcześniej zakończył kilkumiesięczną "odsiadkę" i aby zapewne to uczcić przyjechał do Suchej na "gościnne występy". Strażnicy ratowali mu wówczas życie "ściągając" go z ul.Wadowickiej, na której siedział nie zważając na pędzące samochody.
Tym razem nic nie zrobił, wiec wraz z kompanami mógł kontynuować tournée po klubach i lokalach. Strażnicy nie przypuszczali, że jeszcze tej nocy przyjdzie im się ponownie spotkać. Po północy mundurowi dostrzegli karetkę pogotowia wjeżdżającą na sygnale na stadion Babiej Góry. Jak się okazało załoga karetki pogotowia wezwana została do mężczyzny, który miał leżeć na ławce. Mundurowi włączyli się w poszukiwania. Wspólnie odnaleziono mężczyznę "grzejącego" ławkę rezerwowych.
Do występu drużyny Babiej Góry pozostało wiele godzin. Tak mu się dłużyło, że postanowił się zdrzemnąć. Mimo, że temperatura spadła do 0°C, alkohol pomógł mu w zamknięciu oczu. "Rezerwowym" okazał się mężczyzna wcześniej spotkany przez strażników, który zgubił swoich towarzyszy. Nic Mu nie było, tylko procenty szumiały w organizmie wiec karetka mogła opuścić stadion a strażnicy "zajęli się" delikwentem.
W samochodzie nieśmiało zapytał mundurowych czy nie widzieli Jego kompanów. Był z daleka więc resztę nocy spędził na dworcu PKP przytulony do kaloryfera. Ok. 4.oo nad ranem "procenty" nieco Go opuściły i żwawym krokiem udał się w kierunku miejsca zamieszkania.


10.09.2008
Suskie handlowanie

Suski jarmark od wczesnych godzin rannych zapełnia się kupcami, rolnikami i producentami różnych artykułów. Mimo, że mundurowi dwoją się i troją aby wyeliminować "dziki" handel, na placach we wtorkowe poranki pojawiają się również osoby testujące czujność służb porządkowych. Okres wakacyjny jest szczególnym okresem dla tego typu zjawiska. Pojawiają się osoby najczęściej bez stałego miejsca pobytu, bez zezwolenia na handel, które próbują sprzedawać towary niewiadomego pochodzenia. Gdy strażnicy pytają o dokumenty związane z handlem twierdzą, że "Konstytucja zapewnia im prawo do pracy..", ale "zapobiegliwie" mają wyliczoną kwotę na mandat. Również ostatnio pojawiają się obcokrajowcy głównie krajów członkowskich Unii, którzy zachęcają do kupowania towarów wątpliwej jakości. Swoją bazę magazynową mają zazwyczaj w sąsiedniej uliczce. Samochody osobowe na rejestracjach południowych krajów obładowane towarami przypominają małe tiry. Przywożą głównie kołdry, elektronarzędzia i inne towary. Bardzo dobrze dogadują się z potencjalnymi klientami, jednak na widok mundurowych tracą mowę i nic nie rozumieją. Mieszkaniec powiatu suskiego chcąc sprawdzić sprawność urządzenia elektrycznego przyszedł do biura targowego wraz ze sprzedawcą obywatelem kraju Unii. Gdy ten zobaczył siedzącego w biurze targowym mundurowego zbladł a następnie stracił mowę. Potencjalny klient mimo, że wcześniej dobrze się dogadywał ze sprzedawcą nie znalazł z Nim wspólnego języka...

27.07.2008
W czynie społecznym

Wielbiciele taniego alkoholu, wypierani przez służby mundurowe z miejsc ogólnie dostępnych, znajdują nowe miejsca do uprawiania swoich zamiłowań. Tym razem znaleźli nowe lokum za Dworcem Autobusowym w Suchej Beskidzkiej gdzie pod osłoną zarośli, w towarzystwie hałasu przejeżdzających pociagów prowadzą dyskusje nad swoim "cięzkim" losem. W czwartkowe przedpołudnie strażnicy kontrolując owe miejsce natknęli się na czterech mężczyzn, elitę "miłośników nalewek" - trzech miejscowych wspomaganych przez bezdomnego z okolic Makowa Podhalańskiego, który wraz z całym swoim dobytkiem (materacem do spania i reklamówką) dzielnie towarzyszył swoim kompanom w opróznianiu plastikowych butelek. Tak byli zajęci swoimi sprawami, że nie dostrzegli zblizających się mundurowych.Strażnicy skutecznie przerwali im nalewkowe "zamgania". Na zadane pytanie, kto pozostawił tyle plastików w tym miejcu usłyszeli, że to nie oni. Jednak już po kilku minutach dialogu, wyrazili chęć przywrócenia tego miejsca do estetycznego wyglądu. Widać, że od dawna nie pracowali fizycznie (bezrobotni z wyboru) bo już po 20 minutach sprzatania jeden z mężczyzn poczuł zmęczenie i"zarządał" przerwy. Końcowym efektem ich "czynu społecznego" było 20 worków butelek i kartonów, które pozostawili w tym miejscu rzekomo ich kompani.

 



23.06.2008
"Przelewy" pod bankiem

W sobotnią noc około północy strażnicy patrolujący miasto Sucha Beskidzka zainteresowali się dwójką mężczyzn, siedzących na schodach Banku PKO BP przy ulicy Mickiewicza. Mężczyźni urządzili sobie "nocną pogawędkę zapewne o kredytach bankowych, wspomagając się przy tym mocnym trunkiem. Za "stolik posłużyły im schody prowadzące do Banku. Alkohol, kieliszek nieco "przelany oraz "przepitka zajmowały na schodach centralne miejsce. Wygląd mężczyzn wskazywał, że już od jakiegoś czasu "błądzili po Suchej. Jednym z mężczyzn okazał się być mieszkaniec okolic Krakowa, który nieco wcześniej, swym "dziwnym zachowaniem w okolicach Rynku przyciągnął uwagę mundurowych. Jak się okazało mężczyźni to szwagry, którzy pozostawiając żony w miejscu zamieszkania urządzili sobie nocną "eskapadę szukając się wzajemnie. Gdy się odnaleźli uczcili to "kielichem. Jednak dopiero co, zaczęli się "delektować napojami gdy wzbudzili zainteresowanie służb porządkowych. Czy chcieli wziąć kredyt nie wiadomo, pewne za to jest to, że strażnicy wypisali im "druki kredytowane..

 


23.06.2008
Energiczny koleś

Po zakończeniu imprez "Przywitanie lata na suskim zamku nie wszyscy mieszkańcy chcieli zakończyć dobrą zabawę. Ok. 2.5o w nocy mieszkaniec naszego miasta wraz z kolegami wracał do domu. W okolicach Sądu swój zapas swojej energii zaczął eksponować kopiąc kosze na śmieci. Widać liczył , że oprócz towarzyszących mu dwóch kompanów nikt nie zwróci na to uwagi, a strażnicy pewnie już dawno śpią w domach po zakończonych imprezach. Był "lekko zdziwiony, gdy mundurowi namierzyli Go na gorącym uczynku. Teraz przyjdzie Mu ponieść konsekwencje pierwszego dnia lata...



09.05.2008
Wizytacja w Urzędzie
W poniedziałkowe popołudnie w Urzędzie Miejskim w Suchej Beskidzkiej złożył wizytę nietypowy "petent". Spacerując na "czterech nogach" rozglądał się w okolicach Biura Obsługi Mieszkańców i nie składając żadnego "pisma" na dziennik podawczy, udał się do piwnicy budynku. Tam "lustrował" okoliczne pomieszczenia, gdy strażnicy "zainteresowali się" się jego pobytem. Mundurowi "zaprosili go" do swojej siedziby, uwieczniając jego podobiznę na zdjęciu. Widać, że "petent" pochodził z dobrego domu, bo na polecenie "siad" natychmiast wykonał polecenie "uśmiechając się" do zdjęcia. Również wykazał się nadzwyczajną cierpliwością dając się "wylegitymować". Swój "dowód osobisty" miał zawieszony na szyi. Ponieważ matka natura nie poskąpiła mu włosów, odnalezienie breloczka z numerem zajęło trochę czasu mundurowym. Powiadomiony właściciel, chyba nie przypuszczał, że Jego "podopieczny" zechce załatwiać "sprawy urzędowe"


09.05.2008
Miłośnik sms-ów

W sobotnią noc strażnicy dostrzegli na ulicy Wadowickiej mężczyznę, który idąc środkiem drogi krajowej pisał sms-a. Mimo, że była chłodna noc mężczyzna spacerował w krótkich spodenkach. Tak był zajęty swoją komórką, że nie zwracał uwagi na poruszające się pojazdy. Kierowca jednego z pojazdów przejeżdżającego przez Suchą zatrzymał się dostrzegając nietypową "przeszkodę". Strażnicy szybko usunęli z drogi "miłośnika sms-ów". Okazało się, że mężczyzna jest mieszkańcem powiatu wadowickiego, który "zabalował" w Suchej Beskidzkiej wspominając wojskową przeszłość. Jak twierdził, "atmosfera" balangi przestała Mu odpowiadać, pieniądze również się skończyły więc postanowił, na piechotę pokonać drogę powrotną do domu -ponad 30 km. Pisał właśnie, sms-a gdy strażnicy przerwali Mu "turystyczne zapędy". Na "pamiątkę" pobytu w Suchej Beskidzkiej mundurowi wypisali Mu "kwit", który należy uregulować do siedmiu dni...



15.04.2008

Radosne Święta Wielkanocy

W piątkowe popołudnie 80-letnia mieszkanka naszego miasta "złożyła" swój niepotrzebny płaszcz, w pojemniku PCK na używaną odzież mieszczącym się przy bloku, w którym mieszkała. Jednak już wkrótce chęć niesienia pomocy ubogim, przerodziła się w rozpacz. Zorientowała się, że w płaszczu tym pozostawiła dokumenty i "sporą sumkę" pieniędzy. Ponieważ konstrukcja pojemnika nie pozwoliła na "szybkie" odzyskanie zawartości płaszcza po weekendzie zgłosiła się do siedziby straży miejskiej z prośbą o pomoc w odzyskaniu własności. Tym samym trafiła "w dziesiątkę", gdyż miejscy mundurowi, na co dzień mają kontakt z odległą Firmą, która jest odpowiedzialna za opróżnianie pojemników. Strażnicy przekazali informację KPP. Wspólnie "dbali o bezpieczeństwo" pojemnika strzegąc go przed opróżnieniem przez osoby "niepowołane" oraz "trzymając" w tajemnicy informacje o jego zawartości. Przedstawiciel Firmy opróżniających pojemniki powiadomiony o konieczności opróżnienia pojemnika, po wjeździe do Suchej czekał w umówionym miejscu na mundurowych z Policji i Straży Miejskiej. "Komisyjnie" otwarto pojemnik i przy wielkiej radości starszej pani odnaleziono płaszcz i nienaruszoną jego zawartość. Kilka dni po zdarzeniu rozpoczęły się święta Wielkanocy, tym samym były spokojne i szczęśliwe...



15.04.2008

Historia jednokołowca

W dzień targowy przed szóstą rano strażnik miejski dostrzegł mężczyznę, który idąc chodnikiem w kierunku Rynku "pchał" przed sobą "nówkę" taczkę ogrodową. Mężczyzna znany był mundurowym od wielu lat. W swoim "życiorysie" miał zapisane wielokrotne spotkania ze stróżami prawa, głównie z powodu "ciągotek" do kieliszka i cudzej własności. Zwykle o tak wczesnej porze "budzi" Go "syndrom dnia następnego" (kac) i tym samym rozpoczynają się poszukiwania czegoś na zaspokojenie "podstawowych potrzeb". Na drodze do "szczęścia" w tym dniu stanął Mu jednak Mundurowy, który zainteresował się Jego "własnością". "Pokrętne" tłumaczenie mężczyzny, że dostał taczkę od mieszkańca ul.Mickiewicza "nie dało spokoju" Miejskiemu i wraz z Dzielnicowym podjęto próbę wyjaśnienia pochodzenia "jednokołowca". Zabezpieczono "pojazd" parkując go w garażu Straży Miejskiej i rozpoczęto poszukiwania właściciela. Szybko ustalono, że właścicielem "jednokołowca" nie jest wskazany przez mężczyznę "darczyńca", lecz inny mieszkaniec naszego miasta, który "pojazd" pozostawił u siebie na ogrodzonej posesji. Mężczyzna "wyjechał" nim licząc, że wczesna pora i senność właściciela pozwoli Mu na pozyskanie środków niezbędnych do odwiedzenia stoiska z nalewkami. Tym samym do swojego "bogatego życiorysu" dopisał jeszcze jedno zdarzenie z dziedziny prawa.



15.04.2008

Jak w filmie
Strażnicy podczas porannego objazdu dostrzegli przy koszu ulicznym w Rynku "nietypowy" duży worek z odpadami. "Zdziwieni", bo ostatni taki przypadek zanotowali wiele miesięcy temu. Wtedy mieszkaniec Suchej "upiększył" swoimi śmieciami okolice Rynku, ale wówczas mundurowi "uleczyli" Jego "podejście do sprawy". Od tego czasu taki "proceder" nie występował, dlatego mundurowi postanowili za wszelką cenę "namierzyć" sprawcę. Gdy wrócili "do siebie" odtworzyli obraz kamery monitoringu z ostatniej nocy. Jak się okazało ok. godz. 22.30 inny mieszkaniec okolic Rynku wychodząc ze swojej posesji pod osłoną nocy "podrzucił" worek nie mając świadomości, że "czujne oko" sfilmowało całe zdarzenie. Dla odwrócenia uwagi, "zapobiegliwie" przeniósł "dziki" worek na drugą stronę ulicy kierując "podejrzenie" na mieszkańców tej części miasta. "Akcja" trwała kilkanaście sekund, po czym mieszkaniec "bezpiecznie" schronił się w swoim domu. Spał spokojnie do czasu otrzymania "zaproszenia" do siedziby straży miejskiej.



19.03.2008

Pod okiem Wielkiego Brata
W niedzielną noc ok. 2.00 w Rynku, trzech mężczyzn wychodząc ze sklepu nocnego weszło na ulicę i "turystycznym krokiem", środkowym pasem drogi udali się w kierunku skrzyżowania. Następnie wszyscy weszli na płytę Rynku idąc w kierunku Zamkowej. Jeden z Nich, chyba cierpiąc na "zespół niespokojnych nóg" (RLS) nie mógł ich "utrzymać" i jedna jego noga "wylądowała" na koszu ulicznym wysypując jego zawartość. Strażnicy ujęli mężczyznę. Po badaniu na alkomacie okazało się, że to nie były objawy "RLS" tylko alkohol "poszedł mu w nogi" - 2,6 promila.
W następnym dniu "u siebie", mundurowi odtworzyli obraz z kamery miejskiej w Rynku gdzie można było obejrzeć "nocnych spacerowiczów ". Zgłosił się również mężczyzna, który przyznał się do "ruszania nogami" ale jak stwierdził, o tym co zrobił opowiedzieli mu koledzy ze "spaceru".


19.03.2008
Po jednym piwku...
Przy ul.Mickiewicza w Suchej Beskidzkiej ok. południa strażnicy podejmowali interwencje wobec kierowców, którzy na "minutkę" zaparkowali pojazdy na chodniku w miejscu niedozwolonym, gdy z drugiej strony ulicy usłyszeli krzyki. Na trasie rowerowej stał mężczyzna, który "prezentował" swoje "bogate" słownictwo z zakresu wulgaryzmów.
W przeszłości dał się poznać mundurowym jako "wesoły rowerzysta", tym razem był bez roweru, zapewne stracił "uprawnienia". "Ćwicząc" struny głosowe, zwracał na siebie uwagę licznych przechodniów, pomagał sobie przy tym wymachując rękoma a Jego agresja była skierowana wobec kilku mężczyzn stojących po drugiej stronie ulicy. Strażnicy pozostawili "w spokoju" kierowców co do których, dopiero co zaczęli "czynności" i poszli po mężczyznę przerywając mu "monolog". Mimo, że czuć było od Niego jak "z browaru", utrzymywał, że wypił tylko "jedno piwko". Przewieziony do siedziby straży nie był w stanie "dmuchać" w alkomat. Widać, z "doświadczenia" wiedział, że gdy "dmuchnie" jak zwykle powyżej 2 promili nie spotyka Go "nic dobrego". Gdy po kilku dniach wstawił się na wezwanie prosił o niską grzywnę, ponieważ Mu się już "nazbierało"...


29.02.2008
Kierowca z Marsa

Dużo się mówi o parkowaniu na miejscach przeznaczonych dla inwalidy przez osoby nieuprawnione, mimo to wielu kierowców ignoruje znaki. Jak w każdym mieście również w Suchej Beskidzkiej "zdarza się", że kierowca "zagapi się" myśląc o promocjach w najbliższym sklepie, jednak na usprawiedliwienie najczęściej wypowiadają słowa - cyt.."nie jestem stąd...". Jak wskazuje napis na samochodzie, kierowca nie jest z "tego świata" stąd zaparkował swój "wehikuł" na miejscu dla inwalidy.

 


29.02.2008
Poświata czuwa

"Syzyfowa" praca strażników na płycie Rynku zakończyła się wraz z zamontowaniem słupków ograniczających kierowcom "swobodny" dostęp do tego miejsca. Mundurowi za wycieraczkami pojazdów pozostawiali "zaproszenia" ale gdy tylko odjechali, znów inni kierowcy "bezpiecznie" parkowali swoje pojazdy na "zakazie ruchu". Zamontowane znaki drogowe nie robiły na Nich żadnego "wrażenia", tym samym "rozjeżdżali" płytę Rynku "do woli". Strażnicy wystawiali "kwity" mimo, że nad bezpieczeństwem pojazdów czuwała "nieznana biała postać".......

29.02.2008
Śmieciowe Schengen

 

Otwarcie granic, miało spowodować swobodny przepływ ludności z różnych krajów, ale o "swobodnym" przepływie odpadów nikt nie mówił. Mimo, że Sucha Beskidzka nigdy nie miała szlabanów na "granicach" oddzielających miasto od sąsiednich gmin, do stolicy powiatu "zapuszczają się sąsiedzi" nie tyko "w odwiedziny" lecz również by pod osłoną nocy "coś niecoś podrzucić". I tak w rożnych częściach miasta można odnaleźć worki z odpadami z Zawoi, Zembrzyc, Makowa Podhalańskiego, Stryszawy, a w niektórych przypadkach "anglojęzyczne napisy" na workach mogą "sugerować" bardziej odległe tereny.......czyżby powroty z Londynu ?

 



29.02.2008
Ciężarowy problem

Nie tak dawno wykonano nowe chodniki wzdłuż ulicy Mickiewicza oraz w innych częściach miasta. Po kilkunastu miesiącach użytkowania, niektóre nadają się do naprawy. Powód - uszkodzone korytka odprowadzające wodę opadową, nierówności chodnikowe spowodowane "ciężkim sprzętem" głównie przez zaopatrzenie oraz tych, którzy "na chwileczkę". Mimo, że strażnicy "nie pozostają bierni" w stosunku do kierowców ciężarówek oraz "chwilowych kierowców" stojących na chodnikach, nie udało się wyeliminować całkowicie tego problemu. Nawet kierowca "rejsowego" autobusu "wykaraskał się" na chodnik, zapewne umożliwiając pasażerom zrobienie "okazyjnych" zakupów w pobliskim sklepie. Czy zrobili "zrzute" na mandat dla kierowcy nie ustalono.....

 



25.01.2008
Taniec z gwiazdami
W sobotnią noc strażnicy jadąc do Rynku samochodem służbowym zatrzymali się "na światłach", bo "mieli" czerwone. Po obu stronach ulicy młodzi ludzie czekali na możliwość przejścia przez przejście, również "mieli" czerwone. Jeden z Nich "nieco odstawał" od pozostałych próbując za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę. Gdy mundurowi "dostali" zielone światło i tym samym możliwość kontynuowania jazdy, wybiegł na przejście i przed maską samochodu strażników "patrząc w gwiazdy" zaprezentował elementy "salsy" przechodząc w "latino solo". Widać, że oglądał "Taniec z gwiazdami" ale "szum" alkoholu w organizmie oraz strażnicy nie pozwolili Mu na prezentacje wszystkich jego elementów. Mundurowi "zaopiekowali się" mężczyzną oraz wysoko "ocenili" Jego umiejętności taneczne, wypisując "czek" na 250zł...........do zapłaty.
25.01.2008
Sylwester inaczej...
W sylwestrową noc na Rynku w Suchej Beskidzkiej witano Nowy Rok 2008 sztucznymi ogniami. Po zakończeniu owacji i radości z tym związanych większość mieszkańców i gości udało się do domów lub lokali, z których przybyli na suski Rynek kontynuując zabawę. Nie wszyscy jednak w ten mroźny wieczór byli "w stanie" powrócić o własnych siłach do domu. Młody mężczyzna, poznał "trudy" dorosłego życia. "Mocno" wprowadzał się w szampański nastrój a następnie próbując załatwić "swoją potrzebę" za pojemnikami igloo w Rynku przewrócił się i tam "został". Strażnicy odnaleźli Go po godz.1.oo. Ponieważ nie było z nim "kontaktu" wezwano Pogotowie. Tym samym spędził pierwszego sylwestra w swoim dorosłym życiu na łóżku szpitalnym.

28.12.2007
Rzut na odległość

W niedzielny poranek ok.4.oo strażnicy patrolując miasto na ul. Mickiewicza dostrzegli stojącego na jezdni mężczyznę, w rękach trzymał wkład od kosza ulicznego. "Pomagając" sobie słownictwem powszechnie uważanym za wulgaryzmy, rzucił nim na odległość ok. 10 m w kierunku lokalu, z którego dopiero co wyszedł. Mundurowi "zaprosili" Go do samochodu i tym samym miał okazje "przejechać się" służbowym Pajero. Podróż nie trwała długo, bo do KPP zaledwie kilkaset metrów. Na miejscu okazało się, że jest mieszkańcem naszego miasta. Zapytany "..dlaczego niszczy swoje miasto?" odpowiedział językiem pełnym "roszczeń do całego świata". Monolog popierany "historiami" ze swego życia, przerywano Mu jedynie na badanie zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu, które znacznie przekroczyło 2‰.
Gdy po wytrzeźwieniu zgłosił się na przesłuchanie przyznał, że rzucił koszem ale mówił już "innym językiem".....



28.12.2007

Slalomem po chodniku

W niektórych miejscach w Suchej Beskidzkiej trzeba się niezwykle natrudzić by przejść po chodniku bez przeszkód. Kierowcy "nie szanują" pieszych parkując swoje pojazdy gdzie popadnie, aby tylko mieli bliżej do sklepu. Gdy strażnicy wypisują im "druki"( w tym miejscu obowiązuje zakaz zatrzymywania )tłumaczą : "..przecież ja na chwileczkę, nikomu nie przeszkadzam...". Starsza Pani "przeciska się" między pojazdami, nie zdradzając co myśli na temat kierowców...



20.11.2007

Pomysł na śmieci

Podczas kontroli czystości terenu miasta, na ulicy Role strażnicy dostrzegli dużą ilość "porzuconych" odpadów pochodzących z remontu. Nie trudno było "namierzyć" właściciela odpadów ponieważ wśród worków pozostawił swoją "wizytówkę" w postaci faktur. "Zaproszony" do siedziby Straży Miejskiej potwierdził, że "mogły" to być Jego śmieci, ale przecież dał je "chłopom" by "gdzieś" wywieźli.....
Chłopy "natrudziły się" niezmiernie, wioząc je przez ok. 20 km zanim "udało się" je gdzieś "bezpiecznie" złożyć. Zapewne osłona nocy pomogła w wybraniu miejsca składowania.


2011.2007
Sapiące krzaki
Dwóch mieszkańców okolic Suchej Beskidzkiej w sobotnią noc "zabawiało się" kopiąc kosze na śmieci, które stały im na drodze przy ul. Zamkowej. Zabawa nie trwała długo bo strażnicy szybko ich "namierzyli". Chyba "poczucie winy" spowodowało, że na widok mundurowych rzucili się do ucieczki. Jeden z "uciekinierów" znacznej postury, schował się w krzakach obok wejścia na działki. Mimo, że strażnik nie dostrzegł gdzie ukrył się mężczyzna, bo był to środek nocy, to gdy zbliżył się do zarośli usłyszał "sapiące krzaki". Widać, że mężczyzna włożył dużo wysiłku w ucieczkę i pewnie nie przypuszczał, że "ciężki oddech" przyczyni się do ujawnienia Jego kryjówki. Drugi z mężczyzn oddalił się w nieznanym kierunku ale zapomniał, że w przeszłości miał już "do czynienia" ze strażnikami i wszystkie Jego dane zapisane były w notatniku podczas innego "wybryku alkoholowego".


11.10.2007
Osiedlowa debata

Na placu, na osiedlu Beskidzkim, czterech mężczyzn urządziło sobie "debatę". Omawiali wiele "bolączek" dotyczących ich środowiska. Obok "rdzennych" mieszkańców osiedla Beskidzkiego znaleźli się również jak to przy "debacie" bywa, przedstawiciele z innych "okręgów" Suchej Beskidzkiej. Wymiana "argumentów" szła w najlepsze. Mocno się nie spierali a nawet można powiedzieć łączył ich wspólny "program" o nazwie "Beczka Wiśniowa" pojemności 2 litrów, który skrzętnie ukrywali pod ławką. Mimo, że były to godziny przedpołudniowe widać było, że mieli za sobą "obrady" całonocne. Gdy "Mundurowi" przerwali im "rozważania programowe" i próbowali zamienić z Nimi parę słów, jedynie jeden z Nich próbował coś "przemówić" ale problemy z utrzymaniem równowagi, bełkotliwa mowa, nie pozwoliła mu na kontynuowanie dialogu. Nie "chronił" ich "immunitet" więc strażnicy poinformowani o sankcjach związanych z "prezentacją programową" w tym miejscu. Widać, że w "debacie" wiało nudą, bo po spotkaniu ze strażnikami zasnęli.........



12.09.2007

Zdrowie dwudziestolatka
W środku dnia, znany z wielu "wyskoków publicznych" mieszkaniec Suchej Beskidzkiej, i tym razem obnażył cechy swego "charakterku". Wszczął awanturę w okolicach Karczmy Rzym, obrzucając wyzwiskami wszystkich co byli w pobliżu.
Czterdziestokilkuletni mężczyzna od wczesnej młodości nie "tracił czasu" na pracę, Jego jedynym zajęciem jest "przesiadywanie" na suskim Rynku. Ponieważ Jego "czas pracy" wynosi kilkanaście godzin dziennie, zapewne dla urozmaicenia sobie obranej "profesji" wszczyna awantury średnio kilka razy w miesiącu. I tym razem strażnicy zajęli się "troskliwie" mieszkańcem naszego miasta. Mundurowi odwieźli Go do domu, lecz okazało się, że na widok własnej matki Jego agresja się wzmogła, dlatego też "zaszła potrzeba" zameldowania Go na noc w KPP.
Przed zatrzymaniem został przebadany w Szpitalu. Gdy lekarz zmierzył ciśnienie okazało się, że ma 120 / 80 - niczym 20-latek. Strażnicy nie mogli się nadziwić wyśmienitej kondycji mężczyzny z dużym "stażem" w spożywaniu wszystkiego co ma procent. Rzucając "zazdrosne" spojrzenie strażnicy, "zapakowali" mężczyznę do samochodu i przekazali Dyżurnemu KPP.
Gdy wytrzeźwiał "zatroskani" strażnicy, przyjechali po Niego do Komendy Policji, tym razem zabrali Go do swojej siedziby, gdzie "usłyszał zarzuty". Tłumaczył, że to cyt. "..... jak boga kocham, panie władzo, to przez te nalewki, bo jak pije wino to jestem grzeczny...." .
Widać, że jedyną Jego miłością jest alkohol bo licząc, że upija się prawdopodobnie od kiedy wszedł w dorosłe życie, to w tym roku ma jubileusz - 25 lat "nieprzerwanego przebywania na bani".Teraz jeszcze szanowny "Jubilat" będzie w Sądzie tłumaczył cechy swego charakteru.....

 



12.09.2007

Chodnikowy niszczyciel

W piątkowe popołudnie strażnicy "zainteresowali się" stojącą na płycie Rynku ogromną ciężarówką. Kilka dni wcześniej zakończono remont tej części chodnika. Gmina Sucha Beskidzka pokryła koszty naprawy, które wynosiły kilka tysięcy złotych. Kierowca tego pojazdu mógł nie wiedzieć o remoncie, jednak nie przejął się też znakami drogowymi ani przepisami ruchu drogowego jakie obowiązują w tym miejscu. Strażnicy w "nagrodę" wypisali mu odpowiedni "druczek" ale ponieważ samochód nie posiadał ważnego badania technicznego pojazdu a kierowca ubezpieczenia samochodu, wezwany na miejsce patrol Policji odholował w/w pojazd na parking strzeżony. Gdyby nie stanął w tym miejscu pewnie nawet by nie wiedział o tym, że nie ma odpowiednich dokumentów, które są niezbędne do


24.07.2007

Płonące odpady

W miesiącu czerwcu właściciel budynku przy ul. Mickiewicza przeprowadzał remont pomieszczeń gromadząc odpady w obrębie swojej nieruchomości - skrzętnie układając je obok skrzynki z gazem. Duża ilość odpadów pewnego popołudnia zapaliła się powodując zagrożenie dla okolicznych budynków. Wezwana na miejsce Straż Pożarna ugasiła pożar, który "dopadł" skrzynkę redukcyjno-pomiarową gazu. Właścicielowi nieruchomości, który w tym czasie przebywał za granicą przyjedzie się tłumaczyć z zagrożenia pożarowego oraz niewłaściwego "gospodarowania" odpadami.

24.07.2007
Zabawy w chowanego

Od jakiegoś czasu przy koszach w Rynku pojawiały się reklamówki z "domowymi" odpadami. Dwie osoby "dały się złapać" i tym samym ponieść "konsekwencje" swego czynu ale proceder nie zakończył się i nadal pod koszem znajdowano "element dekoracyjny" centrum miasta. Strażnicy skontrolowali wszystkich mieszkańców oraz działalności gospodarcze w tych okolicach, aż pewnego dnia ok.21.10 dostrzegli mieszkańca okolic Rynku, który w ciągu zaledwie kilkunastu sekund "podrzucił woreczki" i szybko się oddalił "chowając się" między budynkami. Jednak pozostawiając odpady nie miał świadomości, że czujne oko "mundurowego" dostrzegło Jego "olimpijski wyczyn".
Kontrolowany kilka dni wcześniej przez strażników okazał kwity na wywóz odpadów w ilościach większych niż przeciętnie posiadają mieszkańcy miasta. Czy w ten sposób pozbywał się nadmiaru odpadów czy chciał "poprawić estetykę" tego miejsca nie wiadomo.
Na przełomie kilku lat, trzykrotnie karany za śmieciowe wykroczenia (raz przez Sąd Grodzki) i tym razem również nie obyło się bez "wypisania kwitu" jakie mają na "wyposażeniu"

 



15.05.2007
Dzwoniło, nie w tym kościele

Pewien mieszkaniec okolic Suchej Beskidzkiej zadzwonił, do straży miejskiej z zapytaniem jak odzyskać pieniądze za mandat, który dostał kilka dni wcześniej od suskiego strażnika. Przedstawił, że dostał grzywnę za "zdjęcie", które zrobili mu strażnicy a z mediów dowiedział się, że cyt. "zdjęć strażnikom nie wolno robić". Przez ok.15 min dzwoniący uzasadniał swoje racje powołując się przy tym na wiadomości prasowe i telewizyjne. Po sprawdzeniu okazało się, że owszem dostał mandat ale za niezastosowanie się do znaku B-36 (zakaz zatrzymywania) dodatkowo swoim pojazdem stał na trasie rowerowej. Strażnik udokumentował to zdarzenie wykonując zdjęcie zwykłym aparatem fotograficznym.
Widać, że "kuł żelazo póki gorące" a perspektywa odzyskania pieniędzy spowodowała to, że nie dosłuchał do końca relacji mediów, lecz chwycił za telefon. Nagłośniona sprawa dotyczyła przecież "zdjęć" z fotoradarów.

15.05.2007
Bezstresowa hodowla...
Mieszkaniec stolicy małopolski postanowił wrócić na ziemie swoich przodków i prowadzić "ekologiczną" hodowle zwierząt. Z zawodu konstruktor, mając "doświadczenie projektowe", postanowił przelać swoje umiejętności na hodowle zwierząt. Zasłużona emerytura i tym samym dużo wolnego czasu oraz wizja szerokiego strumienia dotacji z Unii Europejskiej, zapewne zdecydowały o rozwinięciu "produkcji". Od kilku lat hodowla kilku sztuk zwierząt przynosi Mu jak sam mówi wiele satysfakcji, a sąsiadom prawdziwe utrapienie. Wszystkie Jego zwierzęta swobodnie poruszają się po całym siedlisku, to po drodze gminnej, to po działkach sąsiadów niszcząc co spotkają na swej drodze, jednocześnie "ćwicząc" sąsiadów z zakresu sportów ekstremalnych. Raz, duży byk pogonił sąsiada, który widząc zwierze ratował się ucieczką do własnego domu, drugim razem "dorodna świnia" próbowała dogonić dzieci wracające ze szkoły. Dzieci musiały nadłożyć drogi by bezpiecznie dotrzeć do domu.
O prawo do hodowli "bez ograniczeń" przyjdzie mu walczyć w Krakowskim Sądzie Odwoławczym, gdzie złożył apelacje od wyroków skazujących.

15.05.2007
Na bani, na dwóch kółkach

W sobotnią noc patrolujący strażnicy miejscy w okolicach Dworca PKP dostrzegli dwóch "nieoświetlonych" rowerzystów. Jeden jechał trasą rowerową, drugi "przeciął" strażnikom drogę jadąc przez jakiś czas środkiem ulicy Mickiewicza. Już na pierwszy rzut oka widać było, że jego umiejętności jazdy na dwóch kółkach budzą wiele zastrzeżeń - jechał "wężykiem". Jak się okazało mimo, że minął ostatni bankomat, jechał po pieniądze do......... baru, tak przynajmniej twierdził. Ponieważ nie był zbyt "rozmowny" oraz miał trudności z wypowiedzią strażnicy "zapakowali" Go do samochodu. Po chwili zatrzymali Jego kompana który również "nieźle" jeździł na rowerze. W KPP zostali obaj poddani badaniu na alkomacie, który wykazał 2,3 ? oraz 1,8 ? alkoholu w wydychanym powietrzu. KPP zapewniła "wikt i opierunek" do poniedziałku....


15.05.2007
Zagubiony podopieczny

Podczas objazdu miasta, na oś. Podksięże w Suchej Beskidzkiej strażnicy dostrzegli leżącego na ławce mężczyznę- inwalidę (nie miał palców u rąk). Zainteresowali się Jego "losem" próbując wyjaśnić co tu robi. Mężczyzna dziwnie się zachowywał, nie wiedział gdzie się znajduje. Przewieziono go do KPP celem ustalenia tożsamości. Ustalono adres zamieszkania, jak się okazało miał przy sobie kserokopię dowodu osobistego oraz przepustkę z Domu Pomocy Społecznej z okolic Krakowa, która się skończyła kilka dni wcześniej. Ponieważ w przeszłości leczył się psychiatrycznie, po konsultacjach z suskim MOPS przewieziony został do Szpitala Rejonowego w Suchej Beskidzkiej, skąd został odebrany przez opiekuna DPS w którym mieszkał.

16.04.2007
Zatroskana o środowisko
Na jednej z posesji w Suchej Beskidzkiej strażnicy "dostrzegli" dużą ilość worków
wypełnionych po brzegi odpadami. Jak przypuszczali były one wystawione przez mieszkańców tej ulicy, ale "w trosce" by nie trafiły na składowisko odpadów komunalnych zostały ukryte przez "miejscową" kobietę. Widać, że gromadziła swój "dobytek" przez wiele miesięcy ukrywając go przed okiem "zazdrosnych sąsiadów", jednocześnie wyprzedzając w swych działaniach Zakład Komunalny, który usiłując wywozić odpady z tego rejonu, odnotowywał jedynie "puste przebiegi".
Kobieta widząc "zainteresowania" przybyłych na miejsce strażników wybiegła im naprzeciw. " Mój ci on." wydawałoby się słyszeć w ustach kobiety, gdy strażnik podniósł worek z napisem "Zakład Komunalny" leżący na w/w działce. Teraz przyjdzie Jej zakasać rękawy i posprzątać to co "troskliwie wysegregowała"
Strażnicy na spotkaniu z mieszkanką dowiedzieli się o nowych możliwościach wykorzystywania odpadów: pety i inne plastiki - cyt. "ściel pod krowę", obcięty dach samochodu - cyt. "zbrojenie schodów", rozbite talerze - cyt. "elewacja budynku" oraz wiele innych nie publikowanych dotąd w żadnych specjalistycznych opracowaniach z zakresu ochrony środowiska.


16.04.2007
Déja vu

Na skrzyżowaniu ulic Handlowej i Szczepkowskiego strażnicy dostrzegli samochód, którego kierowca opuścił udając się w nieznanym kierunku. Przechodzący przez przejście piesi przecierając oczy ze zdumienia pytając strażników "o co chodzi..".Jeden z przechodniów poszedł dalej w swojej ocenie, cyt. "przyp...mu, aż popamięta". Pouczony o zakazie używania słów powszechnie uważanych za wulgaryzmy, odszedł niezadowolony.
Po tablicy rejestracyjnej można było "wytłumaczyć" powód postoju - " kierowca nie jest stąd.". "Zagubiony" nie dostrzegł nawet, że po drugiej stronie ulicy jest duży parking. Zapewne gdyby odbyły się "mistrzostwa w parkowaniu", to zdjęcie zajęłoby jedno z czołowych miejsc...


19.02.2007
Kradzież zuchwała

Na jednej z ulic w Suchej Beskidzkiej na dziecko wracające ze sklepu, napadł duży pies. Wyrwał chłopcu reklamówkę, w której niósł "pasztetową" i uciekł. Wystraszone dziecko powiadomiło rodziców. Na miejscu pojawili się strażnicy zastali dużego czworonoga z urwanym łańcuchem i breloczkiem umiejscowionym na obroży. Na breloczku był wygrawerowany numer i napis: "Gmina Maków Podhalański". Pies dotychczas karmiony jedynie przez swojego pana, teraz sam musiał zadbać o siebie, nie zawsze w "legalny" sposób. Jak się okazało odnaleziony właściciel zwierzęcia, mieszkaniec Gminy Maków Podhalański poszukiwał swojego pupila od kilku dni w swoich okolicach, a tymczasem zwierze było na "gigancie" w Suchej Beskidzkiej.


19.02.2007
Pijane znaki drogowe
Podczas nocnej służby strażnicy dostrzegli dwóch młodych mężczyzn "siłujących się" ze znakiem drogowym przy ul. Piłsudskiego w Suchej Beskidzkiej. Znak przy ich "pomocy" znacznie odchylił się od pionu. Jak się okazało obaj mężczyźni mieszkańcy Gminy Maków Podhalański wracali do domu pieszo, również znacznie "odchylając się od pionu". Poddani zostali badaniu na alkomacie - zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu ponad 1 promil. Za zniszczenie znaku przyjdzie im odpowiedzieć przed Sądem Grodzkim w Suchej Beskidzkiej.


23.12.2006
Przedwczesne głosowanie
Z piątku na sobotę ok. 1.30, podczas ciszy wyborczej w Rynku strażnicy dostrzegli kilku mężczyzn i kobietę. Stali przy "światłach" i rozmawiali. Jeden z mężczyzn "odstawał" od pozostałych i mimo, że nie było "halnego" rzucało nim we wszystkie strony. W pewnej chwili "rzuciło" Nim mocniej i całym ciałem "zagłosował" na umieszczonych w szybie wystawowej sklepu, kandydatów startujących w wyborach samorządowych. Szyba rozbiła się w "drobny mak". Mężczyzna miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Właściciel sklepu obudzony ze snu, zabezpieczył swoje mienie, a "wyborcy" przyjdzie pokryć szkodę.

23.12.2006
Modły o północy
Ok. godz. 24.oo w sobotnią noc przedwyborczą na przystanku autobusowym przy ul. Mickiewicza w Suchej Beskidzkiej strażnicy ujrzeli młodego mężczyznę klęczącego pod ławką. Ponieważ ostatni autobus odjechał dawno temu, mundurowi zainteresowali się osobnikiem. Wyczuli od mężczyzny woń alkoholu. Na czole rysował się ślad zadrapania świadczący o tym, że jeszcze niedawno siedział na ławce. Mężczyzna nie pamiętał gdzie i co pił. Gdy nieco "rozjaśnił mu się obraz" i dostrzegł mundurowych, przypomniał sobie jak się nazywa i gdzie mieszka. Odwieziony do miejsca zamieszkania w "dowód wdzięczności" pozostawił na tylnym siedzeniu "zawartość swojego żołądka"......
23.12.2006
Zaprzyjaźnieni wojownicy ninja
W sobotnią noc w okolicach suskiego Gimnazjum dwóch mężczyzn spotkało się "poćwiczyć walki wschodu". Rozpoczęło się, jak to zwykle bywa rozmową, potem rzuceniu kilku ostrych słów a gdy się wyczerpały się argumenty słowne w ruch poszły pięści. Strażnicy skutecznie przerwali im "ćwiczenia", rozdzielając obu mężczyzn. Następnie przewieźli obu mężczyzn na badanie alkomatem. W drodze "poddali" obu mężczyzn "wstępnej integracji" - posadzili obu "wojowników" razem na tylnym siedzeniu samochodu służbowego. Jeden z mężczyzn to mieszkaniec śląska, drugi miejscowy. Alkomat wykazał 2,2 promila i prawie 1promil. Po przebadaniu chyba się "zaprzyjaźnili" bo postanowili iść razem na piwo. Teraz czeka Ich jeszcze jedno spotkanie "integracyjne" w Sądzie Grodzkim.

23.12.2006
Blond uciekinier
Na "jarmarku" w Suchej Beskidzkiej strażnicy dostrzegli wyraźnie zaniepokojonego biegającego w koło mężczyznę. Jak się okazało szukał zakupionej dopiero co, małej świnki która wykorzystując jego nieuwagę "dała nogę". Starszy mężczyzna nieźle się napocił




23.11.2006
Suska trasa rowerowa

Oddana do użytku trasa rowerowa biegnąca wzdłuż ul. Mickiewicza mimo prawidłowego oznakowania "oblegana jest" przez zaparkowane pojazdy mechaniczne, które rowerzyści muszą omijać. Mimo ,że po drugiej stronie ulicy wyznaczone są miejsca do parkowania pojazdów, kierowcy samochodów robiąc zakupy w pobliskich sklepach nie myślą o innych użytkownikach dróg i chodników.

 

23.11.2006
Corrida w Suchej Beskidzkiej

Mieszkańcy jednego z osiedli w Suchej Beskidzkiej skarżyli się na sąsiada, że nie pilnuje w sposób właściwy swoich zwierząt gospodarskich, a ich dzieci boja się chodzić drogą do szkoły.
Na drodze gminnej prowadzącej do jednego z osiedli w Suchej Beskidzkiej przyszło się "zmierzyć" strażnikom z dorodnym bykiem, którego właściciel uwiązał do pobliskiego drzewa. Zwierzę "wyjadało trawkę" w pasie drogowym. "Spacerując" po drodze skutecznie odstraszało mieszkańców pobliskich domów, którzy szerokim łukiem omijali zwierze. Byczek na widok samochodu Straży swoimi rogami próbował się zmierzyć z orurowaniem samochodu służbowego strażników. "Torreadorzy" ze Straży Miejskiej "odparli atak" wychodząc z tego bez szwanku. Właściciel zwierzęcia tłumaczył, że "zaparkował" zwierzę tylko na chwileczkę.....


23.11.2006
Wielbiciel nalewek

Jeden z mieszkańców Suchej Beskidzkiej "utopił" swoje problemy w alkoholu. Gdy przyszło wracać do domu po zakrapianej imprezie, nogi odmówiły Mu posłuszeństwa. "Odpoczywał" w okolicach skrzyżowania ulic Karaś z ulicą Konopnickiej dopóki nie zainteresowali się Nim strażnicy. Nagle przerwany sen wzbudził u mężczyzny "emocje" popierane słowami, potocznie uważanymi za obraźliwe a kierowane pod adresem strażników.

 


23.11.2006
Kolizyjny poranek

W październikowy poranek strażnicy podczas objazdu terenu miasta dostrzegli na ul. Mickiewicza uszkodzony znak drogowy. Obok znaku leżała tablica rejestracyjna i wiele elementów pojazdu, które odpadły w trakcie zderzenia. Strażnicy o znalezisku powiadomili KPP w Suchej Beskidzkiej a sami udali się w poszukiwaniu sprawcy zniszczenia. Ok. 1 km dalej na jednej z bocznych ulic strażnicy odnaleźli uszkodzony i porzucony pojazd. Kierowca zamknął pojazd i oddalił się w nieznanym kierunku...

23.11.2006
Nocne zdarzenia
Podczas sobotniego nocnego patrolu strażnicy miejscy dostrzegli na ul. Wadowickiej błyskające niebieskie światła Straży Pożarnej, która udzielała pomocy mężczyźnie potrąconemu przez samochód. Po uzyskaniu informacji od strażaka zabezpieczającego teren, że sprawca oddalił się z miejsca zdarzenia, strażnicy natychmiast podjęli próbę odnalezienia kierowcy. Ok. 200 m od zdarzenia ujęli mężczyznę, który przyznał się do potrącenia w/w mężczyzny - był pod wpływem alkoholu.


09.06.2006
Kontroler jakości
W sobotnią noc w miesiącu maju, deptakiem wzdłuż ul. Mickiewicza w Suchej Beskidzkiej "spacerowało" dwóch młodych mężczyzn mieszkańców okolic Żywca. Swoim głośnym zachowaniem próbowali zwrócić na siebie uwagę, a ponieważ na ulicy było pusto rozpoczęli kopać kosze uliczne i reklamy stojące przy chodniku. Kilka przewrócili zanim dostrzegli biegnących w ich kierunku strażników. W Suchej Beskidzkiej przebywali przejazdem "zwiedzając" miejscowe lokale po imprezach studenckich w stolicy Małopolski.
Badanie alkomatem wykazało 1,8 promila. Podczas przesłuchania jeden z mężczyzn potwierdził, że kopał kosze i żałuje, ale zarazem dodał cyt."... nie mogłem ich uszkodzić ponieważ są ze specjalnego tworzywa, znam się na tym bo pracowałem przy takich rzeczach". Kontroler jakości?...
Wysoka grzywna wymierzona przez Sąd Grodzki na pewno na długo pozostanie we wspomnieniach z Suchej Beskidzkiej.

09.06.2006
"Pomarańczowa" kobieta
Na targowisku w Suchej Beskidzkiej strażnik miejski dostrzegł dziwnie zachowującą się kobietę. Przy poszczególnych straganach kobieta zatrzymywała się oglądając towar, następnie chowała go do torby, a gdy co bardziej spostrzegawczy sprzedawca upomniał się o zapłatę odkładała go z powrotem na stragan. Starsza kobieta miała już w torbie dużo towaru gdy podeszła do straganu warzywnego. Zapakowała do torby paczkę pomarańczy i przez nikogo nie niepokojona próbowała się oddalić dopóki na jej drodze nie pojawił się umundurowany strażnik. Sprzedawca miał dużo klientów i nie zorientował się, że "wyparowało" mu kilka owoców. Po uregulowaniu "zaległego" rachunku przewieziono starszą panią do KPP gdzie próbowano ustalić dane osobowe. W ciągu kilkudziesięciu minut trzykrotnie "zmieniała" nazwisko i miejsce zamieszkania. Raz mieszkała w okolicach Zembrzyc, raz w okolicach Żywca. Dopiero perspektywa "spędzenia" następnych godzin w KPP przywróciła pamięć. Jak się okazało mieszkała w okolicach Makowa Podhalańskiego i za kilka dni kończyła 60 lat.


05.05.2006
Nie było znaku

Brak wyobraźni i nieznajomość podstawowych przepisów w ruchu drogowym powoduje to, że takie widoki to nie rzadkość. Kierowcy obu pojazdów tłumaczyli, że nie było tam znaku zakazu zatrzymywania.

 


05.05.2006
Dialog z rybami
Pod koniec kwietnia w parku zamkowym w Suchej Beskidzkiej w okolicach oczka wodnego "wypoczywało" 5 maturzystów w towarzystwie uczennicy Gimnazjum. Kilku z nich raczyło się trunkiem o wdzięcznej nazwie "Beczka wiśniowa mocna" częstując przy tym niespełna szesnastoletnią uczennicę. Gdy w "Beczce" zobaczyli dno, postanowili "porozmawiać" z rybami. Dwóch mężczyzn rozebrało się do bielizny i wskoczyło do oczka wodnego, gdzie wśród glonów i "zdziwionych" rybek próbowali swych pływackich umiejętności. Gdy pojawili się strażnicy Gimnazjalistka natychmiast uciekła do lasu na górę Jasień. Mężczyźni po kąpieli zostali poddani badaniu na alkomacie, który wykazał ponad 1 promil alkoholu w wydychanym powietrzu.
Dziewczyna kilka godzin błądziła po lesie. Świeże powietrze spowodowało to, że przypomniała sobie o torbie z książkami i legitymacją, którą zostawiła w parku. Po zakończeniu "zwiedzania" góry Jasień uczennica zgłosiła się do siedziby Straży Miejskiej gdzie odebrała swoje rzeczy. Przyznała, że "pomagała" kolegom przy opróżnianiu butelki jednak zdążyła wytrzeźwieć - alkomat wykazał 0,00 promila.

05.05.2006
Legitymacja
W jednym z lokali w Suchej Beskidzkiej podczas rutynowej kontroli strażnicy natknęli się na młodych mężczyzn (wyglądających na osoby nieletnie) siedzących przy stoliku na którym stały otwarte butelki z piwem. Na widok mundurowych zaczęli się "nerwowo" zachowywać a następnie w pośpiechu opuścili lokal i udali się na przystanek PKS. Tam strażnicy wylegitymowali młodych mężczyzn. Podczas dalszych czynności wyjaśniających okazało się, że jeden z nich zakupił alkohol w lokalu posługując się przerobioną legitymacją szkolną. W miejscu daty urodzin dodał sobie lat.
23.03.2006
Sarni problem
Schodzące śniegi odkrywają coraz więcej padniętych zwierząt leśnych. W tym roku jest już ich kilkanaście sztuk. Sarny są własnością Skarbu Państwa gdy żyją i w poszukiwaniu pożywienia schodzą w siedliska ludzkie. Gdy padną, problem "należy" do Gminy. Gmina Sucha Beskidzka zleca wywóz i utylizację zwierząt wyspecjalizowanej Firmie. Zwierzęta trafiają do odległej o 80 km Gołczy.

23.03.2006
Zaspany mieszkaniec
Wśród wielu zadań strażników miejskich znajdują się rozwiązywanie problemów związanych z nadużywaniem alkoholu. Tym razem czterdziestoletni mieszkaniec naszego miasta idąc do sklepu z alkoholami, zasnął przy sklepie z materiałami biurowymi. Nadmiar alkoholu spowodował "senność".

23.03.2006
Jak najbliżej sklepu


Wielu kierowców robiąc zakupy i załatwiając sprawy "dnia codziennego" parkują swoje pojazdy gdzie popadnie aby tylko mieć jak najbliżej. Nie oszczędzają przy tym uprawnionych do korzystania z tych miejsc pieszych. Mimo oznakowania pionowego kierowcy parkują centralnie na przejściu dla pieszych. Jeżdżą "na pamięć"? czy też za nic mają pozostałych użytkowników - w tym pieszych.

23.03.2006
Suski jarmark
Od lat wiadomo, że we wtorek na targ do Suchej Beskidzkiej, mieszkańcy okolicznych miejscowości przyjeżdżają nie tylko na zakupy ale również aby się spotkać i porozmawiać ze znajomymi. Jest to rodzaj "święta" i tradycji, którą pielęgnują szczególnie starsi mieszkańcy sąsiednich gmin.
Jakiś czas temu, strażnicy "natknęli się" na dziewięciu mężczyzn (wszyscy po 70-tce), którzy w okolicach miejsca gdzie handluje się zwierzętami, spotkanie w gronie przyjaciół "podpierali " alkoholem. Jak przystało na emerytów mieli przy sobie kilka butelek wódki zwanej popularnie "emerytką". Jak wszyscy zgodnie twierdzili, wspominali lata wojenne.
W miniony wtorek na targu w Suchej Beskidzkiej dwóch mężczyzn-emerytów spotkało się po 30 latach. Ich spotkanie przerodziło się w wymianę poglądów podpieranych
pięściami. Jeden z mężczyzn po zadaniu "ciosu" szybko "zapadł się pod ziemię". Jak wynikało z wypowiedzi poszkodowanego mężczyzny, poszło o kobietę a sprawa miała rzekomo miejsce 30 lat temu.

22.02.2006
Latający wózek
Na skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną w Rynku w Suchej Beskidzkiej ok. południa strażnicy znaleźli na jezdni wózek do przewozu palet. Jak się okazało"wypadł" z samochodu dostawczego. Po rozpytaniu okolicznych właścicieli sklepów odnaleziono kierowcę - właściciela zguby, który zdążył już wyjechać poza Suchą Beskidzką.

22.02.2006

Dane osobowe w foliowych workach

Jeden z przedsiębiorców mających siedzibę na terenie miasta Sucha Beskidzka zapakował odpady do czterech nieregulaminowych worków i "podrzucił" je pod kosz uliczny na jednej z ulic miasta, mając nadzieję, że "za darmo" Zakład Komunalny wywiezie je na składowisko. Strażnicy miejscy w ramach kontroli czystości zainteresowali się nielegalnymi workami i przeglądnęli ich zawartość, mając nadzieje na ustalenie właściciela odpadów. W workach znaleźli min.: kserokopie dowodów osobistych, praw jazdy, legitymacji ubezpieczeniowych, legitymacji szkolnych oraz różnego rodzaju zaświadczeń z ZUS, banków i zaświadczeń o zarobkach. Wszystkie kserokopie dokumentów zawierające pełne dane osobowe wskazywały jednoznacznie skąd pochodzą. O znalezisku strażnicy powiadomili KPP w Suchej Beskidzkiej, która przejęła sprawę.

27.01.2006
Za pan brat z denaturatem
Na jednej z ulic w Suchej Beskidzkiej na zmarzniętej jezdni strażnicy znaleźli leżącego mężczyznę - mieszkańca Suchej Beskidzkiej. Obok mężczyzny znaleziono do połowy opróżnioną butelkę "fioletowego" napoju alkoholowego. Tym razem "przeholował" z denaturatem i zabrało go pogotowie.


27.01.2006
Nie mam odpadów, nie produkuję śmieci.

Tak najczęściej odpowiadali mieszkańcy Suchej Beskidzkiej, gdy podczas kontroli strażnicy miejscy żądali okazania kwitów na wywóz nieczystości stałych zgodnie z Regulaminem Ochrony Środowiska wprowadzonym przez Radę Miejska w Suchej Beskidzkiej. Jednak już podczas piątkowych objazdów terenu miasta (kontroli czystości) strażnicy znajdowali pod pojemnikami IGLOO różnego rodzaju odpady w reklamówkach. Jakież było niedowierzanie niektórych właścicieli nieruchomości, gdy po raz drugi strażnicy zapukali do drzwi trzymając w ręku różnego rodzaju (niekiedy ważne)dokumenty, rachunki wystawione na określonego odbiorcę, listy, zdjęcia, itp. Wtedy zmieniali wypowiedzi cyt.

"..to moje, skąd to macie, ..... kto mi to tam zaniósł i włożył do tych worków naprawdę nie wiem". Zimą noce są długie więc może same wyszły. Strażnicy w takich sytuacjach nie są pobłażliwi.



27.01.2006
Pseudo inwalidzi

Mimo prawidłowego oznakowania i informacji w mediach dotyczących miejsc parkingowych dla inwalidów kierowcy nagminnie łamią przepisy w tym zakresie. Czy chcieliby być na ich miejscu?.

Jeden z kierowców zapytany dlaczego zaparkował na miejscu dla inwalidy, tłumaczył (wyrażając oburzenie), że cyt."...dostałem bony z pracy i przecież musze je wykorzystać...". Strażnicy wypisali mu inny rodzaj "bonów"......



27.01.2006
Pieszy na bok
Kierowca tego pojazdu "nie zauważył", że stoi centralnie na przejściu dla pieszych zaraz za znakiem pionowym, który wyznacza owe przejście. Staruszka, która przechodziła przez jezdnię w tym miejscu musiała go ominąć.


27.01.2006
Łabędź z Drogówki
Strażnicy dostali informacje z Komendy Powiatowej Policji, że na granicy Suchej Beskidzkiej z Zembrzycami po drodze krajowej spaceruje zabłąkany ptak, prawdopodobnie potrącony przez samochód. Strażnicy udali się na miejsce i przerwali mu "kierowanie ruchem", zabierając ptaka do miejscowej Weterynarii. W Lecznicy obejrzał go lekarz. Ponieważ ptak okazał się zdrowy, dzięki miejscowemu piekarzowi nakarmiony wrócił nad wodę.


14.11.2005
Ja tylko na chwilkę

Na ulicy Szpitalnej w Suchej Beskidzkiej "ulubionym" miejscem do parkowania pojazdów stał się chodnik dla pieszych - główny ciąg pieszy prowadzący do miejscowego Szpitala. Kierowca tego pojazdu zaparkował z "fantazją" pozostawiając pieszemu 30 cm na przejście.



14.11.2005
Koszykarze na gościnnych występach
Ok. godz. 3.oo w sobotnią noc grupka mężczyzn mieszkańców Makowa Podhalańskiego wracała do domu z dyskoteki mieszczącej się na terenie Zembrzyc. Droga prowadziła przez Suchą Beskidzką. Aby zapewne "uatrakcyjnić" sobie powrót nadłożyli drogi idąc ul. Zamkową przez Rynek w kierunku ul.Piłsudskiego. Jednak już na ul.Zamkowej mężczyźni zabawiali się, "kopiąc" nogami po koszach ulicznych. Tym sposobem udało się im przewrócić kilka koszy na odpady, zanim strażnicy miejscy stanęli im na drodze. Jeden z mężczyzn miał 1,5- alkoholu w wydychanym powietrzu. Za chwilę "atrakcji" przyjdzie im odpowiedzieć przed Sądem Grodzkim w Suchej Beskidzkiej.


14.11.2005
Pomysł na nudę???

W dniu 10 listopada 2005r. na ul. Szpitalnej w Suchej Beskidzkiej odnaleziono "wystawę" rzeczy, zdobytych nie zawsze w legalny sposób, a które świadczą o przybierającej na sile dewastacji mienia. Przybite do drzewa znaki drogowe, tablica z nazwą ulicy i inne "gadżety", min. spodnie, zdjęcia, itp. "Zbieracze-chuligani" nie oszczędzili nawet flagi narodowej i unii europejskiej umieszczając je na betonowym bloku obok w/w drzewa, rozdzielając je znakiem drogowym "roboty drogowe" zabranym z ulicy Szpitalnej gdzie prowadzony jest remont chodnika.




05.10.2005
Chodnikowy pirat
W miesiącu wrześniu w godzinach popołudniowych na deptaku przy ulicy Mickiewicza strażnicy zauważyli poruszający się samochód. Kierowca pojazdu - młody mężczyzna mieszkaniec okolic Kalwarii wjechał na deptak od ulicy Semika i "spychając" przechodniów jechał w kierunku ul.Handlowej. W połowie deptaka zatrzymał się przy ławce gdzie czekali na Niego koledzy. Nie wychodząc z samochodu, przy dźwiękach głośnej muzyki rozmawiał z kolegami, którzy wyraźnie byli "zafascynowani jego wyczynem". Strażnicy mieli "inne odczucia" i nałożyli na kierowcę mandat w wysokości 250 zł.


05.10.2005
Porzucony pupil
Na osiedlu Beskidzkim w miesiącu wrześniu do trzepaka przywiązano psa a następnie telefonicznie powiadomiono strażników miejskich. Strażnicy przejęli zwierzaka. Rozpytano okolicznych mieszkańców o właściciela - pies nie posiadał breloczka z numerem ewidencyjnym. Ponieważ nie udało się odnaleźć właściciela, pies po 14 dniach trafił do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt. Właścicielowi albo się znudził, albo nie mógł "sprostać obowiązkom" związanym z jego utrzymaniem.


05.10.2005
Ziemia na asfalcie
Firma z okolic Suchej Beskidzkiej prowadzi budowę przy jednej z ulic w Suchej. Kierowcy ciężarówek przewozili materiały potrzebne do budowy. Na kołach pojazdów nanieśli na asfaltową ulicę grubą warstwę ziemi. Mimo, że zamiatarka Zakładu Komunalnego w Suchej Beskidzkiej dwa dni wcześniej wyczyściła tę ulice, droga wyglądała jak po powodzi. Strażnicy szybko "namierzyli" sprawców zanieczyszczenia. Właściciel był "nieco zdziwiony" interwencją strażników bo cyt.".. przecież płace podatki". Zobowiązany został do usunięcia zanieczyszczenia co też uczynił w tym samym dniu

najnowsze wiadomości/ archiwum 1 /archiwum 2/archiwum3

 


 

 NA SKRÓTY

Urząd Miejski

Struktura Urzędu

Jak załatwić     sprawę w UM

Burmistrz Miasta

Rada Miasta

Komisje Rady     Miejskiej

Harmonogram     dyżyrów radnych

Przetargi

jednostki     organizacyjne

planowanie     strategiczne

Statut Gminy
Uchwały Rady     Miasta
Zarządzenia     Burmistrza

instytucje kultury

miesięcznik     Ziemia Suska

 

 

Biuletyn Informacji Publicznej Agencja Rynku Rolnego Polska Agencja Prasowa Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Urząd Pracy w Suchej BeskidzkiejPolska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczościwrota Małopolski małopolska agencja rozwoju regionalnego mok zamek Muzeum Miejskie Suchej Beskidzkiej Populacyjny Program Wczesnego Wykrywania Raka Piersi
Związek Powiatów Polskich Stowarzyszenie - Collegium Iuvenum  Małopolski Instytut Samorzšdu Terytorialnego i Samorzšdu Beskidzki Klub Karate Seido Sucha Beskidzka PKS Beskidus SANEPID Maltańska Służba Medyczna - Pomoc Maltańska / Oddział Sucha Beskidzka Gazeta Krakowska
 Dziennik Polski Rzeczpospolita gazeta wyborcza  pap - serwis samorządowy  

 

Inne strony WWW

Powiat Sucha Beskidzka
Biuletyn Podbabiogrski
Euroregion BESKIDY
Przegląd Samorządowy
Związek Powiatów Polskich
Senator Stanisław Bisztyga



Miejski Ośrodek Kultury - ZAMEK

Biblioteka Suska
Zakład Komunalny w Suchej B.
Zawoja
Maków Podhalański
Stryszawa
Strona fanów MKKS "Babia Góra"

Portale Internetowe

POLSKA on-line
GAZETA.PL
INTERIA.PL
ONET
Wirtualna Polska

Czasopisma

Dziennik Polski
Gazeta Krakowska


 © 2003 - 2008 Urząd Miejski w Suchej Beskidzkiej | kontakt | poczta |